3 lata później

Witam szanownego czytelnika po trzech latach głuchej blogowej ciszy. Więcej w tym czasie czytałem niż pisałem – chciałoby się napisać. Ale to nie do końca prawda. Ani nie od początku. Komunikatory ostro w użytku. Pisana mowa. Ślepa na interpunkcję, z kulawą ortografią. Albo jakieś wygłupy typu w trolling czy przepychanki w komciach. Wstyd, hehe. A “czytanie” sprowadzało się przede wszystkim (jeśli mierzyć je objętością skonsumowanych tekstów) do słuchania audiobooków. Mój wewnętrzny Grek już rzadko zerka, coraz częściej zastępowany przez Żyda (wiecznego) słuchacza. Swoją drogą nie jestem pewien czy to faktycznie tak było z tymi Hellenami, dla których wzrok, i Izraelem i jego słuchem, jako dominującym zmysłem – u, odpowiednio, pierwszych i drugich. Było nie było, podoba mi się takie przeciwstawienie i lubię go używać. Chciałem teraz napisać: “Ale do rzeczy!”. Ale nie. Dość tego arystotelesowskiego orzekania o substancji. X jest y. Może zatem bardziej platońsko – o relacjach? Jeśli chodzi o makro-świat, to nie podejrzewam w nim jakichś szczególnych zmian. Jest on nadal niezmiernie złożonym układem wzajemnych relacji i powiązań. Poznaję tę złożoność coraz lepiej (wydaje mi się) i coraz gorzej, zarazem, idzie mi werbalne formułowanie tych wglądów. Ciężko mówić, ciężko pisać. Ciężko, ale trudno. No trudno. Najlepiej jakby można było na wszystkim kliknąć i wybrać stosowną reakcję emotikonową. Lub jakoś “to wszystko” zrestartować do stanu rzeczy z 90tych/zerowych lat. Człowiek wtedy spokojnie sobie czytał – przeżuwając  niczym nigdzie nie spiesząca się krowa na pastwisku. Tonę w informacji wszelkiego rodzaju. A jej strumień, mam wrażenie, zmienia gęstość i lepkość (na mniej korzystną dla pływaka), przyspiesza i w zawirowania wpada. Ludzie nadają, ja odbieram. Albo się temu transferowi od jednych do drugich przyglądam. A nawet nie samemu przekazowi a reakcjom na niego. Trendy śledzę. Próbuję w każdym razie, bo nie bardzo nadążam. Rozmyślam czasem o tym jakby tu “zhackować system” tych pieprzonych reakcji, lajków, jakby tu zniszczyć możliwość natychmiastowych reakcji na zamieszczane treści i formy. Albo w ogóle wyłączyć niektóre media. Człowiek normalnie tęskni za starymi dobrymi forami, gdzie szło się porządnie poprzepychać. Na słowa, kurwa. A nie rywalizować w like harvesting. To bez sensu. Bo to, co najbardziej alienuje, daje jednocześnie wielkim graczom najtłustsze kąski w postaci… wiedzy o trendach, wpływu na nie, no i pozwala personalizować reklamy. Czyli o co chodzi? Czyżby o to, że JA nie ma startu  do gigantów w promowaniu siebie i swojej “marki” na takim “rynku”? Ego krwawi. Sic transit gloria mundi. Cierpicie też, przyjemniaczki? 🙂

Do zobaczenia za 6 lat. No max 9. Czyli c u in hell? Ewentualnie w raju – jeśli się wam dżehenna przewinie na lewą stronę. Yin-yang dynamic system. Dżin arabski bezalkoholowy pity prosto z pocieranej lampy. I tego ci życzę, zacny i czcigodny czytelniku. Pozdrawiam też sklep Puszysty Pan. Może sam tam odzieję kiedyś się. W nagrodę, dla wytrwałych, szczypta wytrawnego jadu.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s